11 sierpnia 2017

Ołówki St. Majewski - szkolne okazje w Biedronce

Hejka, 

W wielu sklepach i marketach coraz częściej widzę przybory, a nawet całe wyprawki szkolne dla dzieci. Sama tego typu rzeczy jak i książek już nie kupuję, jednak pokusa, by przejść obok kredek, pisaków i innych artykułów artystycznych, pozostała.

Pierwszy raz niewinnie wyglądające ołówki grafitowe firmy St. Majewski ujrzałam rok temu w Biedronce. Papierowe, ładnie wyglądające pudełeczko od razu przykuło moją uwagę. Trochę się wahałam, ponieważ komplecik zawierał także ołówki techniczne, jednakże ostatecznie zdecydowałam się na zakup widząc cenę - jedynie 3 zł.


Zakup skromny, ale udany. Ołówki w stosunku do swojej ceny okazały się bardzo dobre, a te miękkie stosowałam nawet chętniej niż produkt czeskiej marki Koh-I-Noor. Warto wspomnieć, że St. Majewski to przecież polska firma, która już od ponad 125 lat produkuje słynne kredki Bambino.





Wracając do tematu ołówków: rysik obudowany jest drewnem cedrowym, w taki sposób, że przybiera kształt sześciokąta foremnego. Ołówki temperuje się bez zarzutu, a sam wkład nie odbiega od typowo artystycznych ołówków ze średniej półki. Poza tym produkt ma swój rozpoznawalny design - na czarnym matowym lakierze widoczna jest nazwa producenta jak i gradacja ołówka. Sporą zaletą ołówków jest to, że nie ślizgają się w rękach, a co ważniejsze rysiki nie pękają. Jaką mają wadę? Myślę, że brak możliwości zakupu innych miękkości, np. 5B, 8B, itp, w które z przyjemnością sama bym się zaopatrzyła oraz sezonowość produktu.

Ograniczona liczba miękkości nie jest przeszkodą, gdy tylko szkicujemy. Żywię więc nadzieję, że moje szybkie, kilkuminutowe rysunki, pozwolą wam w to uwierzyć.












Ps. W tym roku również urządziłam sobie małe polowanie na ołówki St. Majewski. W pobliskiej Biedronce zaczęłam szperać po wszelkiego rodzaju pudłach z przyborami i udało się! Zwinęłam ostatnie dwa kompleciki wyżej omówionych ołówków. A jak wasze zakupy na nowy rok szkolny/akademicki? Przygotowani?



5 sierpnia 2017

Holenderska Wenecja

Witajcie : ) 

Wakacje mijają bardzo szybko, a my jesteśmy już na półmetku. Wielu z nas spędza je za granicą czy nad wodą w spokojnym otoczeniu. Ciekawe miejsca są niewątpliwie ogromną inspiracją do tworzenia nowych rysunków. Tak było i tym razem. Moim źródłem inspiracji, do wykonania pracy, którą pragnę wam dzisiaj przedstawić, była pewna wioska w Holandii. Niestety nie miałam okazji jej jeszcze odwiedzić, ale chociaż zdjęcie, znalezione w Internecie, pomogło mi przenieść się w tamtejsze okolice oraz odwzorować niderlandzki klimat i atmosferę.


Wioska położona jest wśród malowniczego krajobrazu, nad rzeką, co budzi nasze skojarzenia z samym tytułem postu – Holenderska Wenecja. Tradycyjna architektura otoczona jest bujną zielenią. Jest to rysunek, nad którym siedziałam długo, a to wszystko by naprawdę był dopieszczony w każdym detalu. Jak widzicie oprócz najważniejszej dla mnie architektury, praca zawiera wspomnianą już wyżej zieleń, naturę, ale także małe ludzkie postacie nazywane szafażami, które dopełniają to, co najbliżej obserwatora rysunku. Postacie płyną drewnianymi łódkami, to przenosi nas do dzieciństwa i beztrosko spędzanych wakacji nad wodą w otoczeniu bliskich nam osób.



Na trzecim planie dominuje oczywiście perspektywa powietrzna. Zieleń i domki w oddali rozpuszczają nam cały rysunek i jest on naprawdę przyjemny dla oka. Detale zawarte są na pierwszym planie a wraz z dalszymi planami wszystko powoli się rozpuszcza i daje nam uczucie przestrzeni.



Mam nadzieję, że wasze wakacje spędzacie jak najlepiej i choć pogoda nie zawsze dopisuje czujecie ich klimat, a może przynajmniej ten post przeniósł was do innego miejsca, hm?