27 sierpnia 2017

Jak ten czas szybko leci - portrety mojej siostry

Hejka,

Rodzeństwo to chyba najpiękniejszy prezent, jaki mogą podarować nam nasi rodzice. Moim przez 15 lat była jedynie młodsza siostra - Kinga. Choć jako małe dziewczynki biłyśmy się codziennie, a ja dostawałam po uszach, teraz za to świetnie się ze sobą dogadujemy: wymieniamy ciuchami (chodząc do dwóch różnych szkół ma się wrażenie, że garderoba jest podwójna), oglądamy wieczorami filmy, jeździmy na wycieczki, chodzimy na spacery, itd. Zainteresowania mamy skrajnie różne: ja - rysunek, matematyka, geografia; Kinga z kolei woli biologię, chemię i sport. Czasem ciężko jest znaleźć wspólny temat, jednak nauczyłyśmy się słuchać siebie nawzajem. To naprawdę cudowne, kiedy siostra jest nie tylko członkiem rodziny, ale i przyjaciółką.

Kinga to osóbka, która odpowiedzialna jest za robienie zdjęć moim rysunkom, zgrywanie ich na komputer, a nawet, co ma miejsce bardzo rzadko, pomaga mi także w tworzeniu notek. Pomimo, że tematyka mojego bloga niekoniecznie związana jest z modą i kulinariami, to jednak od czasu do czasu tu zagląda.

Przejdźmy do rysunków. Wstawiłam je w kolejności od najnowszego do najstarszego. Powstały w na przestrzeni paru lat i przedstawiają Kundzię w różnym wieku. Pokazują też jak zmieniły się moje umiejętności operowania przyborami. Miłego oglądania!

Kinga, lat 17

Rysunek: Kinga 
Data powstania: 19 sierpnia 2017
Format: A4
Papier: blok ecru

Kinia, lat 14

Rysunek: Kinia 
Data powstania: 30 sierpnia 2014 
Technika: kredki Polycolor, Mondeluz (firma Koh-I-Noor)
Format: A4 
Papier: kartka ze szkicownika

Kinia, lat 12-13

Rysunek: Kinia
Data powstania: 1 marca 2014
Technika: ołówki
Format: A4

Ps. O moim słodkim braciszku nie zapomniałam, gdzyż jego portrety możecie znaleźć tutaj. A tak poza tym, to może sami macie jakieś motywy, osoby, za które zabieracie się po kilka razy? Pozdrawiam -

11 sierpnia 2017

Ołówki St. Majewski - szkolne okazje w Biedronce

Hejka, 

W wielu sklepach i marketach coraz częściej widzę przybory, a nawet całe wyprawki szkolne dla dzieci. Sama tego typu rzeczy jak i książek już nie kupuję, jednak pokusa, by przejść obok kredek, pisaków i innych artykułów artystycznych, pozostała.

Pierwszy raz niewinnie wyglądające ołówki grafitowe firmy St. Majewski ujrzałam rok temu w Biedronce. Papierowe, ładnie wyglądające pudełeczko od razu przykuło moją uwagę. Trochę się wahałam, ponieważ komplecik zawierał także ołówki techniczne, jednakże ostatecznie zdecydowałam się na zakup widząc cenę - jedynie 3 zł.


Zakup skromny, ale udany. Ołówki w stosunku do swojej ceny okazały się bardzo dobre, a te miękkie stosowałam nawet chętniej niż produkt czeskiej marki Koh-I-Noor. Warto wspomnieć, że St. Majewski to przecież polska firma, która już od ponad 125 lat produkuje słynne kredki Bambino.





Wracając do tematu ołówków: rysik obudowany jest drewnem cedrowym, w taki sposób, że przybiera kształt sześciokąta foremnego. Ołówki temperuje się bez zarzutu, a sam wkład nie odbiega od typowo artystycznych ołówków ze średniej półki. Poza tym produkt ma swój rozpoznawalny design - na czarnym matowym lakierze widoczna jest nazwa producenta jak i gradacja ołówka. Sporą zaletą ołówków jest to, że nie ślizgają się w rękach, a co ważniejsze rysiki nie pękają. Jaką mają wadę? Myślę, że brak możliwości zakupu innych miękkości, np. 5B, 8B, itp, w które z przyjemnością sama bym się zaopatrzyła oraz sezonowość produktu.

Ograniczona liczba miękkości nie jest przeszkodą, gdy tylko szkicujemy. Żywię więc nadzieję, że moje szybkie, kilkuminutowe rysunki, pozwolą wam w to uwierzyć.












Ps. W tym roku również urządziłam sobie małe polowanie na ołówki St. Majewski. W pobliskiej Biedronce zaczęłam szperać po wszelkiego rodzaju pudłach z przyborami i udało się! Zwinęłam ostatnie dwa kompleciki wyżej omówionych ołówków. A jak wasze zakupy na nowy rok szkolny/akademicki? Przygotowani?



5 sierpnia 2017

Holenderska Wenecja

Witajcie : ) 

Wakacje mijają bardzo szybko, a my jesteśmy już na półmetku. Wielu z nas spędza je za granicą czy nad wodą w spokojnym otoczeniu. Ciekawe miejsca są niewątpliwie ogromną inspiracją do tworzenia nowych rysunków. Tak było i tym razem. Moim źródłem inspiracji, do wykonania pracy, którą pragnę wam dzisiaj przedstawić, była pewna wioska w Holandii. Niestety nie miałam okazji jej jeszcze odwiedzić, ale chociaż zdjęcie, znalezione w Internecie, pomogło mi przenieść się w tamtejsze okolice oraz odwzorować niderlandzki klimat i atmosferę.


Wioska położona jest wśród malowniczego krajobrazu, nad rzeką, co budzi nasze skojarzenia z samym tytułem postu – Holenderska Wenecja. Tradycyjna architektura otoczona jest bujną zielenią. Jest to rysunek, nad którym siedziałam długo, a to wszystko by naprawdę był dopieszczony w każdym detalu. Jak widzicie oprócz najważniejszej dla mnie architektury, praca zawiera wspomnianą już wyżej zieleń, naturę, ale także małe ludzkie postacie nazywane szafażami, które dopełniają to, co najbliżej obserwatora rysunku. Postacie płyną drewnianymi łódkami, to przenosi nas do dzieciństwa i beztrosko spędzanych wakacji nad wodą w otoczeniu bliskich nam osób.



Na trzecim planie dominuje oczywiście perspektywa powietrzna. Zieleń i domki w oddali rozpuszczają nam cały rysunek i jest on naprawdę przyjemny dla oka. Detale zawarte są na pierwszym planie a wraz z dalszymi planami wszystko powoli się rozpuszcza i daje nam uczucie przestrzeni.



Mam nadzieję, że wasze wakacje spędzacie jak najlepiej i choć pogoda nie zawsze dopisuje czujecie ich klimat, a może przynajmniej ten post przeniósł was do innego miejsca, hm?