2 lipca 2016

Moja przygoda z rysowaniem - czyli artystyczny progres na przestrzeni lat

Hej,

Dzisiejsza notka jest dla mnie zdecydowanie o wiele bardziej wyjątkowa i osobista, ponieważ zawiera moje nieliczne wspomnienia z dzieciństwa, a także obecne przemyślenia związane z rysowaniem. Ogólnie rzecz biorąc post taki od czasu założenia bloga był w moich planach, ale ze względu na to, iż to w tym roku mija 18 lat odkąd pojawiłam się na świecie, uznałam że to najlepszy moment na podsumowanie pierwszego rozdziału mojego życia - okresu małoletności.

Uwaga. Rysunki początkowo nie były przeze mnie podpisywane, dlatego też dokładnych dat ich powstania nie udało mi się ustalić. Większość została oszacowana.

Początki rysowania - jak to się zaczęło...

0-5 lat
Muszę przyznać, że nie mam pojęcia, kiedy pierwszy raz wzięłam do ręki kredki i ołówki, jednak z całą pewnością już od małego bardzo lubiłam rysować i kolorować. Ponoć nawet po ścianach! Oczywiście, ze względu na to, że często bawiłam się ze zwierzętami, to one były głównym tematem moich rysunków. Z tego co dowiedziałam się od mojej mamy, wynika, że w wieku 3 lat potrafiłam dość dobrze kolorować nie wyjeżdżając poza kontury. Ja z kolei pamiętam jedynie to, że kiedyś poprosiłam mamę, ażeby pokazała mi jak narysować kotki, gdyż jej wychodziły dużo ładniej i lepiej. Z tego okresu niestety do do chwili obecnej nie zachował się żaden rysunek.

6 lat (przedszkole)
"Koty" - pierwszy rysunek włożony do za założonej teczki 
"Kitek"
Przedszkole z pewnością najbardziej wpłynęło na mój rysowniczy rozwój. Często nie bawiłam się z innymi dziewczynkami, a brałam kartkę, kredki i rysowałam. Przedszkolanka sama była zdziwiona, gdy dała nam do domu pokolorować kilka obrazków, a moje były wykonane bardzo starannie. Nawet pytała mi się, czy ktoś mi pomagał - oczywiście była to praca samodzielna. Rysowałam wtedy naprawdę dużo, a nawet założyłam swoją pierwszą teczkę na folijki, gdzie wkładałam skończone prace. Mój ojciec chrzestny chętnie oglądał moje poczynania z rysowaniem i nawet poprosił mnie, abym narysowała jakiś rysunek specjalnie dla niego, gdyż chciał go sobie oprawić i powiesić na ścianie w swoim pokoju. I tak też się stało. Z perspektywy czasu uważam, że to było wyjątkowo miłe ze strony wujka, który docenił starania tak małego dziecka. Wuj również jako pierwszy zasugerował mi, kim mogłabym być w przyszłości. Kiedy zapytał mnie, co chciałabym robić gdy dorosnę, odpowiedziałam, że chciałabym zostać malarką. W oczach wujka było to bez sensu, gdyż mogłabym nie znaleźć pracy, czego wtedy nie rozumiałam, ale stwierdził, że skoro lubię rysować i nie stronię od nauki matematyki (uczono mnie jej początkowo w domu) powinnam koniecznie wybrać się na architekturę i muszę przyznać, że do dnia dzisiejszego ten pomysł nadal trochę chodzi mi po głowie. Wujek widząc mój entuzjazm, już za jakiś czas pokazał mi rysunek architektoniczny swojego własnego domu, który w tamtym czasie budował.

7-12 lat (szkoła podstawowa)
"Dom"
W szkole podstawowej, a szczególnie w klasach nauczania początkowego także dość dużo rysowałam i byłam wobec siebie bardzo wymagająca. Każdy szkic, który choć trochę mi się nie podobał, lądował w śmietniku i powstawał kolejny. Na prawdę bardzo zależało mi wtedy, aby każda praca była jak najbardziej dopracowana. Na tle klasy nie wyróżniałam się za bardzo, a mimo to, gdy na tablicach wywieszane były rysunki, moje z reguły przykuwały uwagę innych.



"Sad"
Cztery prace szczególnie zapadły mi w pamięć: zamek, gdzie jako jedyna z klasy namalowałam także wieże i inne charakterystyczne elementy; sad, czyli praca, która jako jedna z nielicznych do mnie wróciła, a która bardzo spodobała się członkom mojej rodziny; ołówkowa monstrancja, gdzie każdy z klasy miał położyć długopis na tej, która najbardziej mu się podoba i to właśnie moja wtedy wygrała oraz rysunek pisanki na formacie A6 wykonany przy użyciu tylko i wyłącznie niebieskiej kredki, co nauczycielka później fachowo nazwała "walorem". Jedyne wspomnienie mojej siostry związane z rysowaniem pochodzi również z tego samego okresu. Kinga zapamiętała tylko to, o czym notabene mi przypomniała, że często razem przed szkołą, kiedy chodziłyśmy na późniejsze godziny, rysowałyśmy razem w kuchni.

Moich rodziców szczególnie ucieszył fakt, iż w drugiej klasie szkoły podstawowej zajęłam I miejsce w szkolnym konkursie plastycznym "Gołąb pocztowy". Każdy uczestnik konkursu był zobowiązany dodatkowo przyjechać do szkoły, wziąć ze sobą przybory i wykonać pracę w technice dowolnej. Ja wykleiłam ptaka z kulek z krepiny oraz w tle narysowałam kredkami i pisakami jakieś kwiatki i drzewa. Wszyscy tak się ucieszyli, że oprócz nagrody i dyplomu od nauczycieli, dostałam słodycze od rodziców.
Największe "dzieło", A3


Od czwartej do szóstej klasy szkoły podstawowej tworzyłam z kolei prace chyba tylko i wyłącznie na lekcjach plastyki i na kółku plastycznym. Oczywiście, gdy odwiedzałam dużo młodsze kuzynki, a musiałam się nimi zajmować, wtedy również uciekałam do rysowania, gdyż był to najprostszy sposób, aby samemu się nie zanudzić, a równocześnie je czymś zająć, lecz w ogólnym rozrachunku mój zapał niestety znacznie opadł i tak pozostało do końca pierwszej klasy gimnazjum.

13-15 lat (gimnazjum)
Przez te dwa lata zdążyłam pozbyć się większości kredek, które nawiasem mówiąc nie były jakieś super dobre, ale zawsze miałabym coś na start. W drugiej klasie gimnazjum przyszłam do siostry wraz z nią obejrzeć film. Oczywiście od razu zaczęło mi się nudzić, gdyż bardzo rzadko włączam telewizor. Poszłam wtedy po kilka kartek od drukarki i zaczęłam szkicować wszelkimi ołówkami, jakie udało mi się wygrzebać. Po kilku dniach babcia zobaczyła szkice i stwierdziła, że może powinnam spróbować rysować kredkami, aby rysunki były bardziej żywe. Skorzystałam z rady. Następnego dnia pojechałam do miasta i zaopatrzyłam się w kilka podstawowych ołówków, gumkę do mazania i kredki bambino.

Powróciła moja charyzma do tworzenia prac. W razie możliwości robiłam ich jak najwięcej i chciałam, aby były jak najbardziej realistyczne. Na Mikołajki 2013 roku dziadkowie sprawili mi mój pierwszy duży zestaw pasteli suchej, co było przełomem, ponieważ znów stopniowo zaczęłam inwestować lub dostawałam przybory, których na chwilę obecną mam dość sporą kolekcję. Gdy nazbierało się kilka rysunków, zakupiłam duży segregator, do którego po dzień dzisiejszy wędrują skończone prace.

Na koniec szkoły w gimnazjum miałam swoją wystawę rysunków oraz uzyskałam wyróżnienie na szczeblu wojewódzkim w konkursie "Jan Paweł II - pamiętam".  Rysowanie odbiło się na moim życiu do tego stopnia, iż złożyłam podanie do liceum plastycznego, do którego dostałam się bez problemu. Pojawiły się wówczas problemy z rodzicami. Ostatecznie stwierdzili oni jednak, że to mój wybór i nie będą za mnie decydować, abym za kilkanaście lat niczego im nie wypominała. W plastyku byłam blisko dwa tygodnie (świetny temat na osobną notkę), lecz zrezygnowałam, gdyż poziom szkoły nie sprostał moim oczekiwaniom i rozpoczęłam naukę w technikum o nachyleniu zupełnie sprzecznym z moimi zainteresowaniami, dlatego nigdy o nim nie wspominam. W wakacje pomiędzy gimnazjum a technikum rysowałam zdecydowanie najwięcej i najprężniej, a także na zamówienie, co już wcześniej (w roku szkolnym) też miało miejsce.
Jeden z pierwszych krajobrazów
W gimnazjum brałam udział również w wymianie polsko-niemieckiej. Rodzina, z którą mieszkałam widząc, że lubię rysować zabrała mnie do gigantycznego sklepu plastycznego w Kolonii!

16-18 lat (technikum)
Ponieważ jestem w szkole średniej trudno mi pisać o niej z perspektywy tego, co już minęło, a tego co mnie jeszcze czeka. Do tej pory rysuję dość regularnie, a przynajmniej staram się. Zakupiłam wreszcie wymarzone kredki - Prismacolor Premier Colored Pencils 132 kol. oraz w wieku 17 lat (2015 r.) zaczęłam także malować! Pod koniec tegorocznych wakacji (2016 r.) idę na kurs intensywnej nauki rysunku w Poznaniu. 
Akryl na płótnie


Podsumowanie
Post długi, ale mam nadzieję, że ciekawy, a może nawet i trochę zabawny. (Czasami nie sposób nie śmiać się z kreatywności małego dziecka). Za jakiś czas - pewnie za 2 lata - rozpiszę się jeszcze nieco więcej na temat technikum, ponieważ na chwilę obecną mam tyle wspomnień, że post musiałby być ze 2 razy dłuższy, a przecież chciałabym podzielić się z wami tylko tymi najtrwalszymi wrażeniami. A wy może sami macie jakieś wyjątkowe wspomnienia związane z rysowaniem? Czekam na wasze komentarze! 

Serdecznie pozdrawiam i życzę wam udanych wakacji i wypoczynku!

33 komentarze:

  1. Faktycznie jak na małe dziecko rysunki świetne :)
    Ja też wiele rysowałam i nadal rysuję ze względu na szkołę do której uczęszczam. Kocham sztukę więc zostanę z Tobą na dłużej, dodaje do obserwowanych. U mnie też artystycznie ^^
    Miłego dnia :*

    http://panifinezja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. WoW, ja nigdy tak dużo nie rysowalam. Znaczy teraz tak, bo mam blog, ale wcześniej? 1 rysunek na miesiąc-dwa i pomarzyć sobie mogę o znalezieniu rysunku z przedszkola xD Obyś nigdy nie przestała rysować!
    Pozdrowionka
    Saphira
    zkredkami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie blog już nie jest motywacją. Miałam 2 miesiące przerwy od bloga, ale nie od rysowania :)

      Żałuję tylko, że nie mam ani jednego rysunku z wcześniejszego dzieciństwa :(

      Usuń
  3. O kurcze, jaki przeskok w gimnazjum. Dobrze się rozwijałaś. Żałuję, że tak późno wróciłam do rysowania.
    Ale jestem pod wrażeniem, serio. To Twój wielki sukces :)
    Pozdrawiam
    http://bloogpseudoarytstyczny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też żałuję, że tak późno wróciłam. Szkoda, że od małego rodzice nie zapisali mnie na jakieś zajęcia plastyczne.

      Usuń
  4. Widać, że miałaś talent od dziecka, może jestem dziwna, ale dla mnie te kotki z przedszkola są czadowe :D Fajnie, że coś Ci się zachowało z tak młodych lat, fajna pamiątka :) Pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, jest się z czego pośmiać :D

      Usuń
  5. Zazdroszczę ci posiadania rysunków z dziecięcych lat, to musi być wspaniałe powrócić myślami do tego okresu:) Jestem też pełna podziwu jak szybko doszłaś do bardzo wysokiego poziomu. Jesteś też przykładem na to jak bardzo można rozwijać swoje zdolności na przestrzeni lat, gratuluje:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Boże jesteś niesamowita, juz za dziecka było widac u Ciebie talent <3
    Może wzajemna obserwacja?

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każdą obserwacje i propozycje wejść w linki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obserwuje tylko blogi o tematyce, która mnie interesuje. Zobaczę, może i twój do nich dołączy.

      Usuń
  7. Bardzo ciekawy post! Widać, że od dziecka kochałaś malować i do tego miałaś ogromny talent! Twoje prace w tym poście są świetne, nawet te z podstawówki, miło mi się czytało o twoich postępach oraz oglądało twoje prace :)

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    Szelest stron - kilk!

    OdpowiedzUsuń
  8. Fantastyczny pomysł na post :)
    Mogłabym Cię prosić o poklikanie w linki w tym poście? Byłabym bardzo wdzięczna :)
    Może wspólna obserwacja? :)

    http://veronicalucy.blogspot.com/2016/06/summer-essentials-dresslink.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, chętnie zaobserwuje! Tworzysz piękne prace ^^

      Usuń
  9. Ło,mam nadzieję że mi też uda się tak poprawić w rysowaniu jak Ty.
    ~Chocolate Monster

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że posiadanie samych chęci do rysowania jest sporym sukcesem :)

      Usuń
  10. Pracę bardzo ładne, ale potwierdza się to co mówi mój profesor od malarstwa, że "konie to trudne zwierzęta i nie każdy umie je dobrze narysować" - też mam z tym problem, a u mnie na uczelni są chyba tylko 2 czy 3 osoby, które potrafią narysować konia perfekcyjnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, że odwiedziłaś mój blog. Podziwiam twoje grafiki ;o

      Usuń
    2. To mamy coś wspólnego - bo ja podziwiam Twoje prace, jak na osobę 18 letnią malujesz na bardzo wysokim poziomie :) Patrząc na to z perspektywy mojej uczelni - bez problemu być się dostała na uczelnie artystyczną :)

      Usuń
    3. Ooo.. właśnie się zastanawiam nad dokładnie tym samym kierunkiem, na którym ty jesteś ^^

      Usuń
    4. Grafika jest całkiem spoko, ale jeśli wolisz pracę manualną czyli np. malarstwo lub rysunek to wtedy wybrałabym sztuki malarskie, bo na grafice więcej pracujesz na komputerze niż przy sztaludze ;)

      Usuń
    5. Mogę zaprosić Cię na facebooku? Chciałabym popisać o tej grafice, bo ostatnio bardzo się nad nią zastanawiam :)

      Usuń
  11. Super pomysł na post. Widać, że od dziecka kochałaś rysować i miałaś do tego ogromny talent. W podstawówce trochę oderwałaś się od rysowania, ale za to w gimnazjum to tego wróćiłaś, gdzie Twoje prace wykonane były na wysokim poziomie. Robisz duże postępy :)
    Zapraszamy na naszego bloga, mamy nadzieję, że będzie więcej postów z rysunkami ;)
    naszprzytulnykacik.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie odwiedzę! :) Taaaak, posty będą, tylko za zdjęcia jak na razie odpowiada moja siostra.

      Usuń
  12. Twoje przedszkolne prace są dużo lepsze niż moje zrobione w wieku 10 lat. Od zawsze masz talent, to widać, dobrze, że go rozwijasz ;)
    Świetny post ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przesadzasz, każdy rozwija się w swoim tempie. Trzeba tylko mieć worek z napisem "chęci" i korzystać z niego :D

      Usuń
  13. mega progres, świetne prace :)

    [ Blog ¦ Instagram ]

    OdpowiedzUsuń
  14. Jejku wspaniałe prace! <3
    Chciałabym tak pięknie rysować, masz talent!
    Rozwijaj się w tym kierunku.
    Mój blog - klik!

    OdpowiedzUsuń

♥ Obraźliwe, anonimowe komentarze nie będą akceptowane.