Interior drawing (progresso coloredpencils)

Cześć, 

Siedząc w pociągu zazwyczaj śpię, a dziś w ramach wyjątku przyglądam się dobrze już znanym widokom. Podróż mija mi bardzo szybko, lecz chodzenie z ogromną teczką najpierw po dworcu, a potem po Poznaniu nie należy już do najprzyjemniejszych rzeczy. Początkowo myślałam że zaradzenie temu będzie możliwe, ale coś czuję, że pozostaje jedynie przyzwyczaić się do bycia ewenementem dla tle ogółu. Cóż... taki urok studiów artystycznych.

Poniższy rysunek prezentuje wnętrze. Pracę wykonanalam przy użyciu kredek Progresso firmy Koh-i-Noor na białej kartce formatu B3. 


Pozdrawiam

Still life

Hej, 

Właśnie skończyłam robić szkice na historię architektury i zrobiłam sobie krótką przerwę. Sesja coraz bliżej, a ja zaczynam dostrzegać jak bardzo mało czasu mam na rysowanie. Oczywiście robię rysunki na potrzeby uczelni, ale brakuje mi tworzenia "dla siebie". Myślę, gdy będę miała za sobą wszystkie egzaminy, powrócę do rysowania z nowymi siłami.

Poniżej martwa natura na formacie B3 wykonana przy użyciu ołówków. 

Pastel penguins

Hej, 

Za oknem śnieżyca, a ja tym czasem przeglądam posty w wersji i patrzę, a tu pingwinki. Rysunek wykonałam pastelami suchymi, a dokładniej tylko sześcioma kolorami z całej palety: żółtym, czerwonym, czarnym białym, niebieskim i granatowym. Praca jest raczej prosta i wykonałam ją bardzo dawno temu, bo w 2014 roku, kiedy miałam 16 lat. Obecnie mam prawie 21, więc po rysunkach widzę jak czas szybko leci i jakie robię postępy. A co u was? Widzicie u siebie jakieś zmiany na przestrzeni lat?


Rysunek: Pingwinki
Technika: ołówki (H4, B2, B4, B6, B9) 
Data powstania: 2014
Format: A3


Poppies and flamingo (aquarell paintings)

Witajcie,

Powracam na dosłownie chwilkę z drobnymi akwarelkami wykonanymi farbami firmy St. Majewski. Są one bardzo dobrze na pigmentowane i z tego też powodu w ostatnim czasie zakupiłam drugi , bardzo podobny zestaw. Tym jednak razem akwarele nie są dla mnie, a  dla mojego małego braciszka, który właśnie dziś obchodzi swoje czwarte urodziny. 

Szczerze powiedziawszy - zarówno ja jak i siostra rysujemy, a więc nic dziwnego, że także i brat chwyta kredki. Za jakiś czas, gdy uzbieram kilka jego rysunków na pewno je tu wrzucę. Może będą to przypadkowe kreski i plamy, ale i tak uważam, że uśmiech na buźce dziecka jest najważniejszy.




Archisketches

Hej, 

Dopóki nie poszłam na studia cienkopisów unikałam jak ognia. Był to zdecydowanie jeden wielki błąd. Rysunki nimi robi się sprawniej, szybciej, co jest bardzo cenne, gdy czasu jest tak niewiele. Poza tym na początku października zakupiłam szkicownik, który nieco mnie rozczarował, bo ołówki kompletnie się do niego nie nadają. Używam więc przy szkicowaniu w nim ukochanych kredek, a teraz także cienkopisów.

Poniżej trzy szkice Poznania. 




Ps. Miałam już przyjemność pobawić się także markerami, ale moimi pierwszymi próbami podzielę się z wami dopiero za jakiś czas. Pozdrawiam serdecznie

Lilies - oil painting and acrylic memories

Hejka,

Farby z wielu powodów nie należą do moich ulubionych przyborów. Używam ich rzadko, brak mi wprawy, są drogie i  bardzo mocno brudzą, ale stety-niestety bardziej przyciągają ludzkie oko i lepiej prezentują się na ścianie. 

Jeśli chodzi o moje upodobania to nigdy nie przepadałam na akrylami. Oczywiście - sprawdzały zniewalająco w porównaniu z plakatówkami, ale to jednak jeszcze nie było to. Krajobraz z chatą dłubałam około miesiąca i była to dla mnie męczarnia. 

Potem w 2016 roku stwierdziłam, że wypróbuję wreszcie farby olejne od taty. Zakupiłam potrzebne medium jakim jest terpentyna (rozpuszczalnik) i zaczęłam się bawić. Oleje pomimo jeszcze większego bałaganu i okropnego dla nosa zapachu od razu mi się spodobały. Wreszcie mogłam mieszać kolory na podobraziu, łatwiej robiło się także przejścia między odcieniami (tło), a poza tym to, że farba olejna długo schnie, co w moim przypadku jest zdecydowanie na plus.

Obraz: Lilie
Data powstania: 2016-2018
Technika: farby olejne
Format: A4


Obraz z liliami powstał w 2016 roku, ale... kompletnie o nim zapomniałam i dopiero podczas świątecznych porządków znalazłam go na dnie szafy. Poprawiłam przy okazji kilka mankamentów, które nie dawały mi spokoju i oto jest.

Poniżej jeszcze obrazy z poprzednich lat




Dragon drawing

Hej, 

Zaczął się bardzo nerwowy okres w moim życiu i czuję się do niczego. Kompletnie nie mam pomysłów o czym pisać, bo rzeczywistość mnie nieco dobija. Po prostu nazbierało się tyle rzeczy, tyle obowiązków, czyt. problemów, że coraz częściej moi kochani znajomi i siostra pomagają mi jakoś przetrwać. Za chwilę znów ruszam rysować, a w ramach małej przerwy publikuję tylko i wyłącznie rysunek smoka, który chyba najlepiej oddaje mój wisielczy humor. 

Jeszcze raz życzę wszystkim szczęśliwego Nowego Roku!

ołówki (głownie miękkie), format zbliżony do B2, 2018


Podsumowanie roku 2018 ❉

Cześć,

W tym roku chyba pierwszy raz w historii uda mi się napisać i opublikować post podsumowujący w Sylwestra. Aż trudno w to uwierzyć, ale te 52 tygodnie zleciały mi w błyskawicznym tempie. Dlaczego? O tym pokrótce postaram się wam opowiedzieć :)


styczeń-maj
Pewnie zabrzmi to absurdalnie, ale w tym okresie kompletnie nic nie rysowałam "dla siebie". Na zlecenie jedynie w skrajnych przypadkach, a więc tylko wówczas, gdy o rysunek poprosił mnie ktoś bardzo bliski. Skąd taki nagły brak zainteresowania sztuką/blogiem? Z powodu matury oraz egzaminów na studia architektoniczne. Od września do grudnia 2017 rysowałam mega intensywnie, bo aż od 5-7 rysunków tygodniowo. I od razu zaznaczam, że nie mam na myśli tu maluśkiej kartki A4 czy nawet A3, a przede wszystkim B2 (50x70 cm) i sporadycznie B3 (35x50 cm). Potem dałam moim rączkom odpocząć,a skupiłam się na maturze, a nade wszystko matematyce.

Poniżej przybliżone porównanie formatów. Zrobiłam je, ponieważ ludzie widząc liczby, nie potrafią często oszacować wielkości arkusza papieru. 


czerwiec
Po pięciu miesiącach przerwy od rysunku wróciłam pełna energii i zapału. Jak się okazało nie tylko ręce odpoczęły, ale i głowa. Rysując po tak długiej nieobecności zauważyłam, że robię coraz mniej błędów i idzie mi wydajnej. Znów byłam w stanie rysować po 5-7 rysunków tygodniowo, a właściwie było to nawet konieczne, bo data egzaminów zbliżała się z zawrotną prędkością.


Pierwszy swój egzamin miałam w Gdańsku.  Na przepięknym dziedzińcu rysowaliśmy postać przez 1,5 h, a po dniu przerwy miałam testy predyspozycji do zawodu architekta. Cóż, z mojej postaci nie byłam zadowolona. Z powodu wady wzroku miałam problemy z wymierzaniem z 10 metrów  proporcji modelki, ale dzięki znajomości anatomii udało mi się przebić próg, a z kolei przykładowych testów egzaminacyjnych nigdy wcześniej nie rozwiązywałam. Poszłam z marszu, a wynik miałam o wiele wyższy niż z rysunku sztalugowego. Podsumowując - chociaż byłam sama i przerażona, a ołówki leciały mi z ręki ostateczny wynik miałam wyższy o ponad 40 pkt. od ostatecznie ustalonego progu. Dostałam się bez problemu i mimo, że Politechnika Gdańska zrobiła na mnie piorunujące wrażenie, papierów na uczelnię nigdy nie dostarczyłam.


Potem był już tylko Poznań i Łódź jako ostatnia deska ratunku. W Poznaniu miałam łącznie 8 godzin na dwa rysunki na formacie B2. Jeden z wyobraźni (miejsce zaciszne, do medytacji), drugi z geometrii (bryły). Na egzaminie usiadłam obok koleżanki z pracowni. Gdyby nie ona pewnie wyskoczyłabym z nerwów przez okno, a tak rozmawiałyśmy i możliwe było zapomnienie o stresie. Wynik z Poznania nieco mnie zaskoczył, bo byłam ok. 15-sta na 200 osób zakwalifikowanych. 

Po tygodniu miałam jeszcze nieszczęsny egzamin zawodowy (98% cześć praktyczna), a potem wyjazd na zarobek do Niemiec. Do Łodzi już nie zdawałam - nie było potrzeby.

lipiec-wrzesień
Czyli moje najdłuższe wakacje życiu spędziłam w pracy, na nauce języka niemieckiego i powrocie do drobnych rysunków na formacie A4. W tym okresie powstały drobne ilustracje i akwarelki. Wykonywałam także rysunki dla firmy Bambino. Przez trzy miesiące przebywałam za granicą i nauczyłam się naprawdę dużo. Podszkoliłam przede wszystkim niemiecki, ale i (o wiele słabiej) angielski. Na blogu jeśli macie ochotę jest kilka notek z wyjazdu. Zapraszam do przeczytania.







październik-grudzień
Wróciłam pod koniec września na osiemnastkę siostry i rozpoczęłam studia na Wydziale Architektury Politechniki Poznańskiej. Nowe środowisko, znajomi, projekty, nowy system funkcjonowania, itd. Na formacie B2 rysuję coraz rzadziej. Na uczelni rysujemy martwe natury na formacie akademickim, czyli B1. Rysunki są ogromne, noce zarwane od natłoku obowiązków, ale podoba mi się. Wreszcie jestem oceniana za coś, co lubię. Na projektowanie wykonuję mnóstwo szkiców, wreszcie mam pierwszy w życiu szkicownik i brnę dalej. Mam nadzieję, że do końca.




Podsumowania liczbowego w tym roku nie będzie. Nie jestem w stanie oszacować z ponad 200 rysunków, które są z tego, a które z ubiegłego roku. Za to rysunku roku nie zabraknie :)

Rysunek roku 2018

Wybrałam akwarelkę, przy której co prawda napsułam sobie krwi, ale która sprawiła radość znajomym. Na nadchodzący rok nie mam postanowień. Chcę od życia może więcej spontaniczności, bo jednak przez 4 lata technikum wszystko zawsze było zaplanowane co do minuty. Czas na zmiany. 

Szczęśliwego Nowego Roku 2019 i dużo weny twórczej!

Aquarelle landscape

Cześć, 

Odkąd jestem na studiach z rysunkiem i malarstwem nie rozstaję się ani na moment. Bezustannie coś szkicuję, szczególnie cienkopisami, a sporadycznie biorę się za akwarelkę. 

Efektem moich długich  notabene aż trzydniowych zmagań jest poniższy malunek - kościółek w górach. 


Pierwotnie praca wyglądała bardzo prymitywnie. W końcu by sobie ułatwić życie, połączyłam akwarelkę z akrylem.




Elementy takie jak błyski we wodzie oraz budynki powstały z domieszką białej farby akrylowej. A wam jak się podoba?

Ps. Poniżej jeszcze drobna akwarelka na szybko - wykonana w kilka minut.




Aquarelle paintings

Witajcie,

Po bardzo długiej i przepięknej, kolorowej jesieni, w moim województwie spadł wreszcie pierwszy śnieżek. Zrobiło się bialutko i bardzo klimatycznie - w sam raz na święta Bożego Narodzenia, których magii (szczególnie przez tę komercjalizację w mediach) już aż tak  mocno nie odczuwam. W przeszłości to ja z siostrą dostawałyśmy liczne prezenty, teraz jednak spodnie świętego Mikołaja/Gwiazdora same zakładamy i także w tym roku nie obyło się bez zakupów stricte nastawionych na podarunki dla członków rodziny - zwłaszcza dla trzyletniego braciszka. 

Sądzę jednak, że to nie prezenty, choinka są najważniejsze, a rodzinne ciepło i czas spędzony w gronie najbliższych. Cała reszta to tylko dodatek, który nie powinien przesłaniać nam tego, co najważniejsze, a więc ponownych narodzin Chrystusa w naszych sercach. Tego właśnie z tej okazji wam życzę. 

Na koniec zapraszam do obejrzenia moich kilku (pochodzących z różnych lat) akwarelek. 

Akwarelka: Góry
Data powstania: 2017 
Technika: farby akwarelowe Białe Noce
Format: A4

Akwarelka: Góry
Data powstania: listopad 2018
Technika: farby akwarelowe Białe Noce
Format: B4
Akwarelka: Ścieżka
Data powstania: 2016
Technika: farby akwarelowe
Format: A4





Obserwatorzy