10 listopada 2018

Watermill & Trees (progresso colored pencils)

Witajcie!

W dzisiejszym wpisie chciałabym pokazać wam dwa rysunki wykonane już jakiś czas temu kredkami Progresso firmy Koh-I-Noor. Kredki to jedna z moich ulubionych technik zaraz po ołówkach. Prace udowadniają to, że tańszymi przyborami również da się rysować i stworzyć coś ciekawego. Jak już wspomniałam kredki to jedna z moich ulubionych technik zaraz po ołówkach, przypominają one ołówki, ich sposób rysowania, ale dzięki nim możemy nadać świeżość i blask naszym szkicom czy rysunkom.

Pierwszy z rysunków przedstawia młyn wodny w otoczeniu zieleni. Do narysowania tej pracy użyłam zaledwie trzech kredek: zielonej, żółtej i czarnej. Młyn wodny przedstawiony w pobliżu stawu oraz w otoczeniu zieleni dopełniają odbicia w wodzie. Nie raz już wspominałam, że architektura to mój ukochany temat rysunkowy, dlatego nie mogło jej i w tym poście zabraknąć. 

Kolejny rysunek przedstawia drzewka, czyli również przyjazny mi temat. Jak wiadomo architektura zazwyczaj przedstawiona jest w otoczeniu zieleni, dlatego doskonalenie rysowania jej uważam za zrozumiałe. Rysunek jest wykonany tym razem tylko jedną kredką w odcieniu sepii. Rysunek urozmaiciłam nietypowym tłem, które również dopełnia całość.


Na koniec wspomnę tylko, że studia naprawdę się zaczęły, odczuwam to szczególnie w ostatnich tygodniach. Pierwsze kolokwium, prace projektowe, szkice, rysunki, mechanika i geometria wykreślna oraz wiele innych rzeczy, ktróe naprawdę sprawiają, że czas spędzam na wykonywaniu studenckich obowiązków. Jednak w końcu mogę powiedzieć, że robię w pełni to, na co przez kilka lat sumiennie pracowałam.

5 listopada 2018

Jak nauczyłam się języka niemieckiego w 3 miesiące?

Hallo, Guten Tag!

Pewnie dla niektórych osób, odwiedzających bloga, tytuł niniejszej notki może wydawać się absurdem i niedorzecznością. Z językiem ojczystym mamy przecież styczność od dziecka (w moim wypadku 20 lat) i tak naprawdę rozmawiając z ludźmi, czytając, itp. utrwalamy go codziennie. A więc, czy możliwe jest przyswoić kolejny język w tak krótkim czasie? Sami zobaczcie :)

Nauka języka polskiego
Czy pamiętacie jak nauczyliście się języka polskiego, albo też jak uczyliście tego języka swoje dzieci? W dużym skrócie wszystko opierało się o powtarzanie elementarnych słówek tj. "mama", "tata", "kot", "pies", przy czym paluszkiem malutkiej, tłuściutkiej rączki wskazywaliście na odpowiednią osobę czy też przedmiot. Z czasem zaczęły pojawiać się pierwsze przymiotniki przez co wasza wypowiedź stała się nieco bogatsza, a potem oczywiście weszliście w świat czasowników, by móc wreszcie o niebo lepiej komunikować rodzicom, czego żądacie ("Daj jeść", "Myć", "Chce siu-siu", itp). Czy już wówczas wasz język był zróżnicowany? - Nie. Był prosty, a mimo to, mając 3 latka byliście w stanie porozumiewać się z bliskimi. Trudniejsze zwroty i wyrażenia przyszły do was z czasem, np. w szkole. Tak samo jest z językiem obcym - by mówić, nie potrzebne ci 10 tysięcy słówek (heh, właśnie zaczęłam się zastanawiać, czy chociaż po polsku tyle znam), a wystarczą podstawy. Poza tym sami musicie być świadomi, że nawet Niemcy nie znają niektórych, bardziej wyrafinowanych i związanych z jakąś dziedziną wyrazów. Ale tak jest w każdym języku i jest to całkowicie normalne. Pierwsza więc rada: skup się na niezbędnym słownictwie. Jakim? Tym, które stosujesz najczęściej w języku ojczystym!

Moje początki nauki języka niemieckiego - gimnazjum, technikum
Pierwszy raz styczność z językiem niemieckim miałam w 2009 roku, czyli jakieś 9 lat temu podczas wakacji u taty. Miałam wtedy zaledwie 11 lat i jedyne, co zostało mi w głowie po tym wyjedźcie to nieliczne słówka, tj. dzień dobry, do widzenia, tak, nie, proszę, przepraszam i to wszystko. Wydaje mi się jednak, że gdy po roku poszłam do gimnazjum i zaczęłam mieć niemiecki na lekcjach, byłam po prostu nieco bardziej osłuchana, ale też bez przesady - poziomem byłam na równi z moimi rówieśnikami.

Muszę przyznać, że w gimnazjum trafiłam na bardzo dobrą nauczycielkę. Świetnie tłumaczyła gramatykę języka niemieckiego, zwracała uwagę na poprawną wymowę i dość często robiła kartkówki ze słówek. Poza tym pod koniec szkoły zaczęła dawać nam także zestawy maturalne, abyśmy ćwiczyli mówienie i byli lepiej przygotowani pod kątem szkoły średniej. Oprócz tego w ostatniej klasie gimnazjum brałam udział w tygodniowej wymianie. Gościłam wówczas u niemieckiej rodziny i chociaż byłam w klasie z rozszerzonym językiem angielskim, więcej starałam się mówić po niemiecku niż angielsku, co czasem było dość trudne. Ale spokojnie... to wszystko to też nie był jakiś super wysoki poziom.

I na tym skończyła się moja nauka niemieckiego, bo nie oszukujmy się, ale w technikum poza stroną bierną i szykiem zdań niczego się nie nauczyłam. Przez trzy lata miałam może dwie (banalne) kartkówki ze słówek, a w klasie maturalnej niemieckiego nie miałam w ogóle. Cóż, mój nauczyciel wolał po prostu bawić się iPhone'm, Mac'iem lub gadać z klasą. Niestety.

Kolejna rzecz to wycieczki do Niemiec, a było ich kilka. W gimnazjum oczywiście dbałam o to, żeby ten niemiecki trochę szlifować i rzeczywiście w sklepach używałam niemieckiego, ale z czasem dałam sobie spokój i przestawiłam się na angielski. Dopiero na 2-3 tygodnie przed wyjazdem do pracy raz w tygodniu otwierałam książki i coś tam czytałam. Ps. W międzyczasie zrobiłam także online test znajomości słówek niemieckich i wynik (A1) nieco mnie przeraził. Druga rada: mimo przeciwności nie warto się zniechęcać.

Trzymiesięczny wyjazd do Niemiec
Zaraz po egzaminie zawodowym na spontanie oznajmiłam tacie, że wyjeżdżam do Niemiec zarobić na studia. Z dnia na dzień na Blablacar.pl znalazłam dość tani transport i za około 150 zł po 9 godzinach jazdy szczęśliwie dojechałam do Centralnych Niemiec. Zostałam mile powitana w gronie znajomych taty, a już następnego dnia zaczęłam poszukiwania pracy. Jeśli ktoś podejrzewa, że mój ojciec mi wszystko załatwił to jest w ogromnym błędzie. Jedynie co, to wskazywał na instytucje, które mam odwiedzić, np. urząd meldunkowy, poczta, AOK, itd.

W pierwszym tygodniu chodziłam po różnych agencjach pośrednictwa pracy, szukałam ogłoszeń na Ebay-kleineinzeigen, aż wreszcie zaczęłam odwiedzać także restauracje i lodziarnie.
Guten Tag! Ich bin Weronika und ich suche eine Arbeit. Ich kann spülen, aufräumen, wie du willst. (Dzień dobry! Jestem Weronika i szukam pracy. Mogę zmywać naczynia, sprzątać, co tylko chcecie.)
Pomimo o wiele lepszej znajomości języka angielskiego, cały czas posługiwałam się przede wszystkim moim marnym językiem niemieckim i udało się. Wzbudziłam zainteresowanie restauratorki, która początkowo myślała, że mam tylko 14 lat i jestem dzieckiem. Wypytała mnie oczywiście skąd jestem, co studiuję, itp.
Ich komme aus Polen. Ich studiere eine Architektur. Ich liebe zeichnen. Ich mochte meinen Eltern helfen. (Pochodzę z Polski. Studiuję architekturę. Kocham rysować. Chcę pomóc moim rodzicom.)
Najpierw czekał mnie dzień próby, a potem nagle zadzwonili do mnie z wiadomością, iż mogę pracować jako pomoc kuchenna!

Początkowo było ciężko, bardzo ciężko... Nigdy nie pracowałam w kuchni i na zmywaku, brakowało mi wprawy, a do tego nie zawsze rozumiałam to, co ludzie do mnie mówili. Mimo to nie poddawałam się i każda myśl o wymarzonym celu dodawała mi otuchy.

Codziennie uczyłam się więc nowych słówek, a te które usłyszałam w pracy i zapamiętałam - tłumaczyłam w domu. Tak się złożyło, że w kuchni trafiłam na samych facetów mających po 28 lat (dwóch Niemców i Polaka) oraz 24-letniego Serba. Byłam wśród nich najmłodsza. Z Polakiem na szczęście nie miałam za dużo styczności, za to Serb sporadycznie używał angielskiego. Natomiast rodowici Niemcy, jak to Niemcy, tylko po niemiecku.

Przyznam szczerze, że kuchenna ekipa bardzo dbała o to, abym nauczyła sie mówić. Rozmawialiśmy na najróżniejsze tematy: anime, kultura japońska, filmy, książki, prawo jazdy, dzieci, fantastyka. Uwierzcie mi dosłownie wszystko - musiałam nawet odpowiadać, dlaczego mam sporą bliznę na ręce.

Aż tu nagle po miesiącu w kuchni zjawił się nowy pracownik - stażysta. Cóż wydaje mi się, wcześniej poinformowano go, iż nie jestem Niemką, a z tego też powodu zapewne myślał, że kompletnie nic nie potrafię. Jednak, gdy zobaczył, że z innymi rozmawiam po niemiecku, dopiero wówczas zaczął zadawać mi pytania. Oczywiście, żeby sobie ułatwić życie zapytałam, czy zna w razie czego angielski. Odpowiedź byłą twierdząca, jednakże on z kolei był zaskoczony - jak to możliwe, że Polka potrafi dość dobrze mówić po angielsku? Szok. Zaproponował więc, żebyśmy porozumiewali się w tym języku, który lepiej potrafimy - angielskim.
Nicht so viel. Ich kann Englisch sprechen, aber hier ist Deutschland, deutsche Leute. Ich weiB schon englisch, so jetzt mochte ich Deutsch gelernt. Deshalb benutze ich besonders Deutsch. Die Englisch brauche ich nur manchmal. (Nie za dużo. Potrafię mówić po angilesku, ale tutaj są Niemcy, niemieccy ludzie. Znam już angielski, więc teraz chciałabym nauczyć się języka niemieckiego. Dlatego też używam w szczególności niemieckiego. Angielski potrzebuje tyko czasami.)
Wydaje mi się, że na osłuchanie się z językiem niemieckim potrzebowałam ok. tygodnia-dwóch. Kiedy zaczynałam pracę wydawało mi się, iż każdy mówi bardzo szybko, a przez to  niektóre rzeczy powtarzano mi po kilka razy. Poza tym w moim miejscu pracy cały czas działały różne urządzenia, przez co musiałam bardzo uważnie słuchać. Jeden z kelnerów obrał nawet taktykę, aby mówić do mnie najpierw po niemiecku, a potem po angielsku. Ku jego zdziwieniu, coraz częściej z uśmiechem  odpowiadałam:
Alles klar. Ich vestehe! (Wszystko jasne. Rozumiem.)
Zespół kuchenny od samego początku był bardzo zgrany. Mnóstwo żartów, dużo śmiechu, a co najlepsze próbowali także i mnie rozśmieszać. Początkowo, gdy nie mogli uwierzyć w to, ile mam lat, mówili o mnie: "unser groBes Madchen" (nasza duża dziewczynka);  potem, gdy siedziałam w wielkiej szafie i ją myłam, śmiali się: "Wo ist Weronika? Ooo... hier! Du hast schon ein Bett" (Gdzie jest Weronika. Ooo... tutaj. Masz już łóżko.), na co odpowiedziałam: "Ja, naturlich. Sogar meine neue Wohnung" (Tak, oczywiście. Nawet moje nowe mieszkanie). Czasami po prostu dobrze jest znać język by móc poznawać nowych ludzi i kulturę.

Znajomość języka angielskiego
Język angielski jak i niemiecki należą do grupy tzw. języków germańskich, co jak się okazało było sporym ułatwieniem. Część wyrazów jest bardzo podobna lub ma analogiczną budowę, przez co łatwiej było mi niektóre rzeczy skojarzyć, np. watermelon - die Wassermelone (arbuz), fish - der Fisch (ryba), itd. Poza tym w Polsce mieszkam w miejscowości wchodzącej niegdyś w skład zaboru pruskiego (Wielkopolska), dlatego jem kartofle (die Kartofeln) czy odwiedzam knajpy (die Kneipe). Niektóre słówka biorę na także na logikę - jeśli w języku polskim i angielskim brzmią podobnie, to duże prawdopodobieństwo, że i w języku niemieckim też tak będzie, np. idealny - ideally - ideal, oryginalny - original - originell. W tym miejscu polecam koniecznie zapoznać się ze stronami:
I oczywiście kolejna rada: szukaj punktów zaczepienia w językach, które znasz, ale też nie zapominaj o tym, że na nich świat się nie kończy. Jest cała masa wyrazów, charakterystycznych tylko dla języka niemieckiego i ich też trzeba się uczyć.

Słowotwórstwo
W języku polskim bardzo często zdarza się, iż wyrazy tworzą jedną wielką rodzinę. Weźmy chociażby niemiecki czasownik überraschen - zaskakiwać, z którym śmiało możemy skojarzyć takie słowa jak: die Überraschung (niespodzianka), uberraschend (zaskakujący), uberrascht (zaskoczony), uberraschenderweise (niespodziewanie), itd. W podobny sposób można nauczyć się tworzyć również przymiotniki, antonimy oraz inne części mowy w języku niemieckim. Ponieważ nie jestem polnistką ani germanistką, w tym miejscu z największą przyjemnością odsyłam do strony https://niemiecki.ang.pl/, gdzie to wszystko, o czym mówię, jest przejrzyście wytłumaczone i poparte świetnymi przykładami.
Sami widzicie - niekiedy nie potrzeba bezmyślnie wbijać sobie do głowy nie wiadomo ile wyrazów. Znając jedno słówko i kilka regułek, jesteśmy w stanie stworzyć całą rzeszę innych.

Czytanie/wymowa
Gdybym miała robić ranking najbardziej użytecznych z mojego punktu widzenia rzeczy, z racji tego, że jestem wzrokowcem czytanie byłoby na pierwszym miejscu. Potrafiąc prawidłowo cokolwiek przeczytać, mogę to zarazem poprawnie wymówić. Poza tym przebywając w Niemczech szczególnie zachęcam do przeglądania wszelkich reklam w gazetach, a na mieście zwracania uwagi na banery. Używany tam język jest z reguły bardzo prosty, a zdania krótkie. Lekcje wymowy (kompletnie za darmo) są opublikowane na Youtube i uwierzcie mi, że niewątpliwie ułatwią wam naukę:
https://www.youtube.com/results?search_query=wymowa+nieiecka

Słuchanie
Słuchanie od dziecka było i jest moją kulą u nogi, dlatego przy wyborze studiów już bardzo dawno temu odrzuciłam wszelkie filologie, ale... nie chciałam być ciężarem w pracy. Trochę mnie denerwowało, że ludzie musieli mi kilkakrotnie niektóre rzeczy powtarzać, więc wzięłam się za siebie i zaczęłam słuchać nagrań z https://fiszkoteka.pl/ typu:
Pomogło niesamowicie. Utrwalałam znane już mi słówka, uczyłam się nowych, a na dodatek mogłam usłyszeć zastosowanie tych słówek w zdaniach. Z czasem zaczęłam również włączać niemieckie radio i niemiecką muzykę, np.: Namika - Lieblingsmensch, Wolke 4, Herz uber Kopf, Das ist Berlin, a z nieco starszych Du hast den schonsten Arsch der Welt, Culcha Candela - Monsta, i wiele innych.

Gramatyka
Gramatyka języka niemieckiego jest nieco trudniejsza w porównaniu z językiem angielskim, ale spokojnie - do ogarnięcia. Ja nie traciłam za bardzo czasu na język pisany, gdyż sporadycznie komunikowałam się przez Whatsup tylko z szefową, za to mówienie towarzyszyło mi każdego dnia. Skupiłam się więc na czasie teraźniejszym, przeszłym mówionym Partizip Perfekt, przyszłym Futur I oraz dwóch przypadkach: celowniku (der Dativ) i bierniku (der Akkusativ). Dopełniacz (der Genitiv) można sobie śmiało podarować - Niemcy raczej rzadko go używają.

A teraz powiem wam coś dobitnie życiowego. Jeśli wasza przygoda z językiem niemieckim dopiero się zaczyna, miejcie gramatykę w czterech literkach i uczcie się słownictwa! Gdy powiecie: "Ich malen Bild" (Ja malować obraz), zamiast "Ich male ein Bild" (Maluję obraz) nie będzie tragedii. Twórzcie jednak zdania krótkie o jasnym przekazie. Gramatyka przyjdzie z czasem. Poza tym na początek każdemu jest ciężko połączyć w piękną wypowiedź zasób słownictwa i poprawną gramatykę. Między tymi dwiema rzeczami jest jednak ogromna różnica: bez słownictwa nic nie powiecie, bez gramatyki przeżyjecie.

Mój tata po dzień dzisiejszy nie zna zasad gramatycznych i notabene radzi sobie całkiem dobrze. Podstaw języka niemieckiego nigdy w szkole nie miał i wszystkiego nauczył się ze słuchu, co zajęło mu ok. 2 lat. Oczywiście jego sposób wypowiedzi daje jeszcze wiele do życzenia, ale zawsze lepsze coś niż nic!

Osobom ambitnym w tym miejscu polecam:
Moje sposoby nauki słówek
  • Po szkole średniej zostały mi tylko dwie książki od języka niemieckiego (Weltour 2 i 3), z których wydarłam to co było najważniejsze, a więc rozwalone po całej książce słownictwo. Flamastrem zaznaczyłam słówka, których nie znałam i spisałam do jednego zeszytu. 
  • Młodsza siostra podrzuciła mi dodatkowo swoje pięknie i przejrzyście opracowane książki (Fokus 2 i 3), także dostosowane do poziomu szkoły średniej. Tu jednak słownictwo było usystematyzowane tematycznie, a gramatyka wytłumaczona przeważnie moją ulubioną metodą - tabelkami. 
  • Fiszkoteka i youtube.com ♥
  • Obrazkowy słownik niemiecko-angielski
Motywacja
I ostatnia rzecz, o której muszę wspomnieć to motywacja. Odpowiedz sobie na pytanie: "Dlaczego chcesz się uczyć języka niemieckiego?" Jeśli uważasz, że język niemiecki to jedno wielkie Scheiße, a ty chcesz tylko zarobić i zaimponować znajomym, to to może być za mało. Ja bardzo chciałam iść na wymarzone, niestety drogie studia, więc zdecydowałam się pomóc rodzicom. Poza tym język niemiecki zafascynował mnie swoją logiką i w sumie stwierdziłam, że to być może to z tą gospodarką w przyszłości powiążę przyszłość. Teraz twoja kolej, aby obrac sobie cel i do niego dążyć. Powodzenia!

Dziękuję tym, którzy wytrwali do końca i którzy cokolwiek wynieśli z paplania głupiutkiej 20-latki. Życzę wam efektywnej i owocnej nauki języka niemieckiego.

17 października 2018

Ancient architecture

Cześć, 

Już ponad dwa tygodnie mieszkam w Poznaniu, a co ważniejsze rozpoczęłam studia na wymarzonym kierunku i wymarzonej uczelni.

Do egzaminów rysunkowych na studia architektoniczne (bo na takie właśnie się zdecydowałam) intensywnie przygotowywałam się przez ok. 2 lata i prawdę mówiąc, gdy już pomyślnie zdałam egzaminy zarówno w Gdańsku jak i w Poznaniu, w mojej głowie zaczęły pojawiać się dziwne myśli: Czy to na pewno to?, Czy rzeczywiście nadaję się na politechnikę?, itp.

Im bliżej studiów, tym bardziej byłam zdenerwowana. Ciągle pojawiały się najróżniejsze wydatki, tj. mieszkanie, kołdra, poszewka, teczka na rysunki formatu B1 i wiele więcej. W dzisiejszej jednak notce chcę tylko oficjalnie ogłosić, że moje pierwsze wrażenia są jak najbardziej pozytywne i oby tak dalej.

Jako, że studiuję architekturę to notka musi być przepełniona budynkami. Z resztą stwierdziłam, że wstawię tylko te, związane ze starożytnością. Jest to epoka, od której nauczyciele zaczynają w szkole omawiać epoki, podobnie jak ja zaczynam swoje studia.

Miłego oglądania!

Format: 50 x 70 cm


Rysunki ze szkicownika