17 maja 2018

Jak przygotowywałam się do matury?

Cześć, wszystkim!

Mam nadzieję, że to jedno, magiczne słówko, zawarte w tytule notki, tak wiele wyjaśnia. Matura to egzamin dojrzałości, z którym w ostatnim czasie musiałam się zmagać i do którego, jak i do egzaminu z rysunku na studia cały czas musiałam się przygotowywać podczas mojej jakże długiej nieobecności.

W dzisiejszej notce nie skupię się wyjątkowo na rysunkach, a w sumie jedynie podzielę się z wami tym, jak w moim przypadku wyglądały przygotowania. Na początek jednak chciałabym przybliżyć wam obecną strukturę egzaminu dojrzałości.

Jakie przedmioty zdawałam na maturze?
  • na poziomie podstawowym: język polski , język nowożytny (angielski), matematyka
  • na poziomie rozszerzonym: matematyka i historia sztuki
  • dwa egzaminy ustne z: języka polskiego i angielskiego
Wymagania
Aby zdać maturę z przedmiotów na poziomie podstawowym jak i egzaminów ustnych należy mieć minimum 30%, natomiast w przypadku rozszerzeń nie ma dolnej granicy, a co za tym idzie - żeby zdać należy po prostu do rozszerzenia podejść. 

Jak się przygotowywałam? 
Zacznę od przedmiotu, który jest dla mnie najbardziej znaczący, a więc matematyki. Przez 4 lata miałam 5 zmian nauczycieli tego przedmiotu, także podstawę klasa jako tako ciągła, natomiast z rozszerzeniem było tragicznie. W końcu sama zostałam z rozszerzeniem, o które wytrwale walczyłam do końca. Tylko pytanie brzmi: jak? W tym miejscu kluczowa okazała się pomoc rodziców. Dali mi oni wielkie wsparcie wysyłając na ponad 3 godzinne korepetycje z matematyki raz, a co jakiś czas i dwa razy w tygodniu. Prawdopodobnie, gdyby nie oni i kobieta, która mnie uczyła, już dawno mogłabym pomachać marzeniom na pożegnanie.

Książki, z których korzystałam to przede wszystkim podręczniki i zbiory zadań Krzysztofa Pazdro, ale też bardzo przyjemnie pracowało mi się z "Maturą 2017" wydawnictwa Operon. Jeśli zaś chodzi o "Arkusze maturalne" Nowej Ery to szczerze powiedziawszy z racji tego, że nie miałam typowego rozszerzenia, zadania tylko przeglądałam, gdyż wydały mi się one kosmicznie trudne do rozwiązania.



Ucząc się matematyki przez te cztery lata cały czas starałam się pracować systematycznie. Notatki prowadziłam dość skrupulatnie i pedantycznie, a w zeszytach często pojawiały się nawet kilkustronowe analizy bardziej skomplikowanych zadań. Taką metodę nauki wpoiła we mnie nauczycielka, dzięki której zrozumiałam, że ciężką pracą wszystko można osiągnąć.

Poniższy stos to niepełny komplet moich zeszytów od matematyki. Do matury prawdopodobnie wyliczyłam ich około 16-17 z czego każdy formatu A4, a tylko jeden (ten na samej górze) formatu B5. Osobiście uważam, że to i tak za mało, gdyż zdaję sobie sprawę, iż będąc na mat-fizie byłabym w stanie zrobić o wiele więcej.


Przykładowe kartki z zeszytów :)



Kolejnym przedmiotem, który wypadałoby omówić jest bez wątpienia język polski. Dla niektórych wydaje się to być niemożliwe, ale to matury z ojczystego języka bałam się najbardziej. Cóż, tu także niestety, ale podobnie jak w przypadku matematyki miałam nieco mniej, bo już "tylko" trzy zmiany nauczycieli, z czego ostatnia była po prostu fatalna. Nauczycielka niekoniecznie na lekcjach zajmowała się tym, co powinna, a za to co lekcję z chęcią opowiadała nam o swoim życiu prywatnym. W związku z tym, żeby nie tracić czasu ja liczyłam zadania z matematyki i uczyłam się słówek z języka angielskiego. Początkowo próbowałam czytać streszczenia i opracowania lektur, ale czynnikiem, który znacznie mi to utrudniał był harmider w klasie. 

Do działu "Współczesność - wojna i okupacja" raz w tygodniu poświęcałam kilka godzin w sobotę, aby samodzielnie zapełnić zeszyt notatkami o najważniejszych utworach z tego okresu. Wymagania programowe znalazłam w Internecie i to w oparciu o nie poszerzałam swoją wiedzę. Potem polski olałam - przestałam tworzyć notatki, a literatury powojennej uczyłam się już tylko i wyłącznie z książek i pomocy naukowych. 

Przy braku jakiegokolwiek szkolnego bodźca do nauki (np. sprawdzianu powtórkowego), przygotowania na 1,5 miesiąca przed maturą rozpoczęłam na własną rękę. Sobota była właśnie tym dniem, w którym odpoczywałam od cyfr, a skupiałam swoją uwagę na epokach literackich zgodnie z ustaloną chronologią: od antyku do nieszczęsnej współczesności. 

Na tydzień przed maturą skupiłam się na streszczeniach najważniejszych lektur, szczególnie tych ogwiazdkowanych. Książki, z których korzystałam to: opracowania wydawnictwa GREG (Ściągi, Repetytorium maturalne) oraz "streszczenia problematyka" Teresy Nowackiej. Oprócz tego na youtube.com jest wiele kanałów kładących nacisk na naukę języka polskiego. Ja przez całą szkołę średnią byłam wierna Lekturek.pl. W ciekawy sposób opowiedziana treść książek, między innymi i tych nietkniętych jak np. "Wesele" Wyspiańskiego, od ranu stawała się prostsza i nieco bardziej zrozumiała. 


Zeszyty z języka miałam miałam dwa (również formatu A4), w których niejednokrotnie pojawiały się rozbudowane interpretacje wierszy, omówione notatki z lektur, ale i zagadnienia dot. epok.

O języku angielskim nie będę się rozpisywać. Na gramatykę zawsze patrzyłam pobłażliwie, ale słownictwo szlifowałam i szlifuję nadal. Uczę się z aplikacji Memrise, która jest świetna! Telefon mam ze sobą wszędzie, dlatego każdą wolną chwilę mogę wciąż wypełniać przyjemnym i pożytecznym, a poza tym na moje konto mogę logować się także za pomocą komputera. Ponadto polecam czytanie książek (♥) lub oglądanie filmów w obcym języku, ale na to trzeba mieć zarówno czas jak i cierpliwość. Ps. Obecnie rozpoczęłam swoją przygodę z językiem niemieckim - zobaczymy, co z tego wyjdzie!



Historia sztuki to przedmiot, który zdawałam bardziej z rozsądku niż wiedzy. Choć miałam rozszerzoną geografię, którą uwielbiałam, zrezygnowałam z niej, gdyż kompletnie nie byłaby mi do niczego potrzebna. Podstawiłam na wszystko to, co może mi się przydać. Nie podejmuję również studiów związanych z wyuczonym zawodem - ekonomią. Natomiast swego czasu zastanawiałam się nieco nad studiami artystycznymi, lecz ostatecznie mój plan B uległ znacznym zmianom.

Co robiłam, aby zdać historię sztuki? Cóż, od czasu do czasu czytam książki o sztuce, interesuje się tym, ale do samej matury z tego przedmiotu podeszłam tylko po to, aby się sprawdzić i nic poza tym. Może czasami własnie takie podejście jest najlepsze? Zobaczymy w lipcu :)

Poniżej moja mała kolekcja książek i poradników o sztuce


Z tego co wiem, formuła egzaminu dojrzałości zmieniała się wielokrotnie, więc bardzo ciekawi mnie jak wyglądała matura w przypadku starszych czytelników? A może przyszli maturzyści mają jakieś nurtujące ich pytania? Pozdrawiam serdecznie

4 stycznia 2018

Podsumowanie roku 2017 ❉

Witam,

Bardzo lubię czytać różnego rodzaju podsumowania, a więc nic dziwnego, że wreszcie zjawiam się tu - po ponad trzech miesiącach - by opowiedzieć wam o tym, jaki miniony rok 2017 był dla mnie.

W dużym skrócie...
Jeśli chodzi o moje życie prywatne, to niestety ale pech prześladował moją rodzinę przez niemal cały rok, a wiązało się to z licznymi chorobami i wypadkami wśród członków mojej rodziny. Wobec mnie los za to był nieco łaskawszy: przez ok. miesiąc byłam na praktykach zawodowych, a potem w lipcu na stażu w pracowni projektowej.



Oprócz tego rok 2017 znacznie odbił się na moim podejściu do życia. W trzeciej klasie technikum wzięłam sobie stanowczo za dużo na głowę, zapominając przy tym, co tak naprawdę jest dla mnie ważne. Z tego wszystkiego cały czas chodziłam wykończona, bo sypiałam po ok. 3 godziny na dobę, piłam sporo napojów energetycznych, aby jakoś funkcjonować. Kiedy teraz o tym myślę, dochodzę do wniosku, że było to bezsensu. Przecież nikt nie jest w stanie każdemu dogodzić i zawsze mieć te same poglądy jakich oczekują od nas inni. Kochani, nie warto więc rezygnować z własnych upodobań i priorytetów, tylko po to by zadowolić otoczenie, krzywdząc wewnętrznie samego siebie. Moje słowa nie są zachętą do egoizmu, lecz do tego, by zawsze mierzyć siły na zamiary!


W klasie maturalnej na egzamin dojrzałości wyczekuję z niecierpliwością. Jest on dla mnie symbolem zwieńczenia czterech lat nauki w technikum, którego szczerze powiedziawszy nienawidzę. Moje przygotowanie do matury wymaga niestety, ale sporo pracy samodzielnej - godzin spędzonych nad zadaniami z matematyki z zakresu rozszerzenia i rysunkiem, ale nie poddaję się. Moim celem jest architektura!

Pasje i zainteresowania
To tyle, z prywaty. Teraz do rzeczy, czyli rysowania.
Nad kartką papieru spędzam każdą wolą chwilę, co zresztą jest przyczyną mojej ciągłej nieobecności, a na robienie zdjęć zazwyczaj nie mam czasu. Rysuję ołówkowe prace na formacie B2 i B3, a od niegdyś uwielbianych kredek odeszłam. Ponadto nabrałam znacznej sprawności rysunkowej i co tu dużo mówić - ciągle się uczę. Przyborów nie kupuję, choć i tak znajomi i rodzice wciąż zapełniają nimi moją szafkę. Głównie zaopatruję się w książki z zakresu historii sztuki i budownictwa. Mam ich nawet sporą kolekcję w aż trzech językach.

Ze względu na brak zdjęć wstawiam jedynie trzy rysunki, z może nawet pięćdziesięciu, które powstały w 2017 roku. Był to bardzo owocny czas i zdecydowanie najbardziej twórczy w moim życiu. Cóż może nie miałam okazji, żeby pochwalić się wam tutaj wszystkimi pracami, ale odwiedzając mojego Instagrama, z pewnością możecie być ze mną na bieżąco. Zapraszam!

Rysunek roku 2017
Katedrę na Wawelu w Krakowie wyrysowałam dla mojego taty, który mieszka i pracuje w Niemczech. Zawsze chciał on mieć jakiś mój rysunek tylko dla siebie, a więc ten zdobi teraz ściany jego domu, a poza tym przypomina mu o ojczyźnie - Polsce.


A jak wasze święta? Także zleciały wam w tak błyskawicznym tempie? Doczekaliście się bogatego Gwiazdora? Śmiało, pochwalcie się!

27 sierpnia 2017

Jak ten czas szybko leci - portrety mojej siostry

Hejka,

Rodzeństwo to chyba najpiękniejszy prezent, jaki mogą podarować nam nasi rodzice. Moim przez 15 lat była jedynie młodsza siostra - Kinga. Choć jako małe dziewczynki biłyśmy się codziennie, a ja dostawałam po uszach, teraz za to świetnie się ze sobą dogadujemy: wymieniamy ciuchami (chodząc do dwóch różnych szkół ma się wrażenie, że garderoba jest podwójna), oglądamy wieczorami filmy, jeździmy na wycieczki, chodzimy na spacery, itd. Zainteresowania mamy skrajnie różne: ja - rysunek, matematyka, geografia; Kinga z kolei woli biologię, chemię i sport. Czasem ciężko jest znaleźć wspólny temat, jednak nauczyłyśmy się słuchać siebie nawzajem. To naprawdę cudowne, kiedy siostra jest nie tylko członkiem rodziny, ale i przyjaciółką.

Kinga to osóbka, która odpowiedzialna jest za robienie zdjęć moim rysunkom, zgrywanie ich na komputer, a nawet, co ma miejsce bardzo rzadko, pomaga mi także w tworzeniu notek. Pomimo, że tematyka mojego bloga niekoniecznie związana jest z modą i kulinariami, to jednak od czasu do czasu tu zagląda.

Przejdźmy do rysunków. Wstawiłam je w kolejności od najnowszego do najstarszego. Powstały w na przestrzeni paru lat i przedstawiają Kundzię w różnym wieku. Pokazują też jak zmieniły się moje umiejętności operowania przyborami. Miłego oglądania!

Kinga, lat 17

Rysunek: Kinga 
Data powstania: 19 sierpnia 2017
Format: A4
Papier: blok ecru

Kinia, lat 14

Rysunek: Kinia 
Data powstania: 30 sierpnia 2014 
Technika: kredki Polycolor, Mondeluz (firma Koh-I-Noor)
Format: A4 
Papier: kartka ze szkicownika

Kinia, lat 12-13

Rysunek: Kinia
Data powstania: 1 marca 2014
Technika: ołówki
Format: A4

Ps. O moim słodkim braciszku nie zapomniałam, gdzyż jego portrety możecie znaleźć tutaj. A tak poza tym, to może sami macie jakieś motywy, osoby, za które zabieracie się po kilka razy? Pozdrawiam -