2 września 2017

Time to say goodbye - pożegnanie

Witajcie moi mili, 

Pewnie niektórzy z was tytuł notki potraktowali jako słaby żart, inni nie zrozumieli, o co chodzi, a jeszcze inni zaraz w komentarzach pod tym postem, zaczną przekonywać mnie, abym zmieniła swoją decyzję - abym zrezygnowała z odejścia z bloga. 

Niestety nie żartuję, nie próbuję także zwrócić na siebie uwagi, bo przecież po co mi to? Chcę jednak się wytłumaczyć, podziękować i powiadomić o moich dalszych planach. Oprócz tego udzielę wam kilku dodatkowych informacji.


Odkąd założyłam bloga w 2013 roku, miał on swoje chwile wzlotów jak i upadków. Często zmieniałam link, nie mogłam się zdecydować, o czym konkretnie chcę pisać, a także jak powinna wyglądać szata graficzna. Zapewne są to problemy większość początkujących blogerów, a więc i ja nie byłam wyjątkiem od tej reguły. 

Początkowo, gdy uczyłam się rysować, blog był moją główną motywacją. W 2014 roku ciągle coś tworzyłam, bardzo systematycznie robiłam zdjęcia oraz skany, a potem wrzucałam je tu - do mojego osobistego zakątka Internetu. Z czasem jednak zrozumiałam coś ważnego. Rysowanie to nie pole do popisu, rysowanie to po prostu moja pasja, bez której nie wyobrażam sobie życia. Z czasem zaczęłam także tworzyć recenzje, posty o przyborach i wiele innych. Obecnie nie potrzebuję już bloga, aby rysować - robię to ciągle.



Jestem szczęśliwa, że mogłam tu z wami być, że poznałam wspaniałych ludzi, których blogi często były dla mnie źródłem inspiracji i oderwaniem od rutyny dnia codziennego. Dziękuję za te wszystkie komentarze, a szczególnie te z konstruktywną krytyką. Poza tym wreszcie nauczyłam się w miarę ładnie pisać, co zaowocowało bardzo dobrymi wynikami w szkole.

Co dalej z blogiem? Bloga nie usuwam, nie sprzedaję i nie oddaje. Będę się tu pojawiać, choć rzadko, może raz na miesiąc/kwartał/rok, ale będę! Posty też już raczej nie będą przepełnione rysunkami, a jak już to skupię się bardziej na recenzjach: przyborów i książek o sztuce.

Jakie są moje plany? Od września 2017 zaczynam ostatnią klasę technikum ekonomicznego, a potem matura, egzaminy zawodowe, egzaminy na studia i... same studia. Marzy mi się Wydział Architektury Politechniki Poznańskiej, Gdańskiej, bądź też Łódzkiej, a  razie komplikacji mam też pewne alternatywy: kierunek Animation and Game na niemieckiej uczelni w Darmstadt, prowadzony w języku angielskim lub Informatykę, a dokładniej Multimedia i grafikę komputerową, ale to już zaocznie, również w Poznaniu. Życie niestety zmusza mnie do przemyśleń, ale mam nadzieję, że wszystko się ułoży, a ja dokonam słusznych wyborów. A tak w ogóle, co myślicie o studiach na zagranicznych uczelniach?



Gdzie można mnie znaleźć? Uwaga, uwaga, kontaktu ze światem nie zrywam. Pocztę z przyzwyczajenia odwiedzam raz na dwa dni, a więc odsyłam interesantów na stronę "Kontakt". Tych jednak, którzy chcieliby ze mną popisać nieco aktywniej, dowiedzieć się czegoś ciekawego zapraszam na mojego Instagrama, gdzie także jest możliwość czatowania. Ta cudowna aplikacja to moje małe portfolio połączone z nutką prywaty.


Na zakończenie proszę was o napisanie w komentarzach linków do waszych blogów. Kto wie, kiedy wrócę, a jednak wolałabym w razie co wiedzieć, gdzie was szukać. Serdecznie pozdrawiam i życzę wam dużo sił i wytrwałości na nowy rok szkolny 2017/2018!



27 sierpnia 2017

Jak ten czas szybko leci - portrety mojej siostry

Hejka,

Rodzeństwo to chyba najpiękniejszy prezent, jaki mogą podarować nam nasi rodzice. Moim przez 15 lat była jedynie młodsza siostra - Kinga. Choć jako małe dziewczynki biłyśmy się codziennie, a ja dostawałam po uszach, teraz za to świetnie się ze sobą dogadujemy: wymieniamy ciuchami (chodząc do dwóch różnych szkół ma się wrażenie, że garderoba jest podwójna), oglądamy wieczorami filmy, jeździmy na wycieczki, chodzimy na spacery, itd. Zainteresowania mamy skrajnie różne: ja - rysunek, matematyka, geografia; Kinga z kolei woli biologię, chemię i sport. Czasem ciężko jest znaleźć wspólny temat, jednak nauczyłyśmy się słuchać siebie nawzajem. To naprawdę cudowne, kiedy siostra jest nie tylko członkiem rodziny, ale i przyjaciółką.

Kinga to osóbka, która odpowiedzialna jest za robienie zdjęć moim rysunkom, zgrywanie ich na komputer, a nawet, co ma miejsce bardzo rzadko, pomaga mi także w tworzeniu notek. Pomimo, że tematyka mojego bloga niekoniecznie związana jest z modą i kulinariami, to jednak od czasu do czasu tu zagląda.

Przejdźmy do rysunków. Wstawiłam je w kolejności od najnowszego do najstarszego. Powstały w na przestrzeni paru lat i przedstawiają Kundzię w różnym wieku. Pokazują też jak zmieniły się moje umiejętności operowania przyborami. Miłego oglądania!

Kinga, lat 17

Rysunek: Kinga 
Data powstania: 19 sierpnia 2017
Format: A4
Papier: blok ecru

Kinia, lat 14

Rysunek: Kinia 
Data powstania: 30 sierpnia 2014 
Technika: kredki Polycolor, Mondeluz (firma Koh-I-Noor)
Format: A4 
Papier: kartka ze szkicownika

Kinia, lat 12-13

Rysunek: Kinia
Data powstania: 1 marca 2014
Technika: ołówki
Format: A4

Ps. O moim słodkim braciszku nie zapomniałam, gdzyż jego portrety możecie znaleźć tutaj. A tak poza tym, to może sami macie jakieś motywy, osoby, za które zabieracie się po kilka razy? Pozdrawiam -

11 sierpnia 2017

Ołówki St. Majewski - szkolne okazje w Biedronce

Hejka, 

W wielu sklepach i marketach coraz częściej widzę przybory, a nawet całe wyprawki szkolne dla dzieci. Sama tego typu rzeczy jak i książek już nie kupuję, jednak pokusa, by przejść obok kredek, pisaków i innych artykułów artystycznych, pozostała.

Pierwszy raz niewinnie wyglądające ołówki grafitowe firmy St. Majewski ujrzałam rok temu w Biedronce. Papierowe, ładnie wyglądające pudełeczko od razu przykuło moją uwagę. Trochę się wahałam, ponieważ komplecik zawierał także ołówki techniczne, jednakże ostatecznie zdecydowałam się na zakup widząc cenę - jedynie 3 zł.


Zakup skromny, ale udany. Ołówki w stosunku do swojej ceny okazały się bardzo dobre, a te miękkie stosowałam nawet chętniej niż produkt czeskiej marki Koh-I-Noor. Warto wspomnieć, że St. Majewski to przecież polska firma, która już od ponad 125 lat produkuje słynne kredki Bambino.





Wracając do tematu ołówków: rysik obudowany jest drewnem cedrowym, w taki sposób, że przybiera kształt sześciokąta foremnego. Ołówki temperuje się bez zarzutu, a sam wkład nie odbiega od typowo artystycznych ołówków ze średniej półki. Poza tym produkt ma swój rozpoznawalny design - na czarnym matowym lakierze widoczna jest nazwa producenta jak i gradacja ołówka. Sporą zaletą ołówków jest to, że nie ślizgają się w rękach, a co ważniejsze rysiki nie pękają. Jaką mają wadę? Myślę, że brak możliwości zakupu innych miękkości, np. 5B, 8B, itp, w które z przyjemnością sama bym się zaopatrzyła oraz sezonowość produktu.

Ograniczona liczba miękkości nie jest przeszkodą, gdy tylko szkicujemy. Żywię więc nadzieję, że moje szybkie, kilkuminutowe rysunki, pozwolą wam w to uwierzyć.












Ps. W tym roku również urządziłam sobie małe polowanie na ołówki St. Majewski. W pobliskiej Biedronce zaczęłam szperać po wszelkiego rodzaju pudłach z przyborami i udało się! Zwinęłam ostatnie dwa kompleciki wyżej omówionych ołówków. A jak wasze zakupy na nowy rok szkolny/akademicki? Przygotowani?