4 stycznia 2018

Podsumowanie roku 2017 ❉

Witam,

Bardzo lubię czytać różnego rodzaju podsumowania, a więc nic dziwnego, że wreszcie zjawiam się tu - po ponad trzech miesiącach - by opowiedzieć wam o tym, jaki miniony rok 2017 był dla mnie.

W dużym skrócie...
Jeśli chodzi o moje życie prywatne, to niestety ale pech prześladował moją rodzinę przez niemal cały rok, a wiązało się to z licznymi chorobami i wypadkami wśród członków mojej rodziny. Wobec mnie los za to był nieco łaskawszy: przez ok. miesiąc byłam na praktykach zawodowych, a potem w lipcu na stażu w pracowni projektowej.



Oprócz tego rok 2017 znacznie odbił się na moim podejściu do życia. W trzeciej klasie technikum wzięłam sobie stanowczo za dużo na głowę, zapominając przy tym, co tak naprawdę jest dla mnie ważne. Z tego wszystkiego cały czas chodziłam wykończona, bo sypiałam po ok. 3 godziny na dobę, piłam sporo napojów energetycznych, aby jakoś funkcjonować. Kiedy teraz o tym myślę, dochodzę do wniosku, że było to bezsensu. Przecież nikt nie jest w stanie każdemu dogodzić i zawsze mieć te same poglądy jakich oczekują od nas inni. Kochani, nie warto więc rezygnować z własnych upodobań i priorytetów, tylko po to by zadowolić otoczenie, krzywdząc wewnętrznie samego siebie. Moje słowa nie są zachętą do egoizmu, lecz do tego, by zawsze mierzyć siły na zamiary!


W klasie maturalnej na egzamin dojrzałości wyczekuję z niecierpliwością. Jest on dla mnie symbolem zwieńczenia czterech lat nauki w technikum, którego szczerze powiedziawszy nienawidzę. Moje przygotowanie do matury wymaga niestety, ale sporo pracy samodzielnej - godzin spędzonych nad zadaniami z matematyki z zakresu rozszerzenia i rysunkiem, ale nie poddaję się. Moim celem jest architektura!

Pasje i zainteresowania
To tyle, z prywaty. Teraz do rzeczy, czyli rysowania.
Nad kartką papieru spędzam każdą wolą chwilę, co zresztą jest przyczyną mojej ciągłej nieobecności, a na robienie zdjęć zazwyczaj nie mam czasu. Rysuję ołówkowe prace na formacie B2 i B3, a od niegdyś uwielbianych kredek odeszłam. Ponadto nabrałam znacznej sprawności rysunkowej i co tu dużo mówić - ciągle się uczę. Przyborów nie kupuję, choć i tak znajomi i rodzice wciąż zapełniają nimi moją szafkę. Głównie zaopatruję się w książki z zakresu historii sztuki i budownictwa. Mam ich nawet sporą kolekcję w aż trzech językach.

Ze względu na brak zdjęć wstawiam jedynie trzy rysunki, z może nawet pięćdziesięciu, które powstały w 2017 roku. Był to bardzo owocny czas i zdecydowanie najbardziej twórczy w moim życiu. Cóż może nie miałam okazji, żeby pochwalić się wam tutaj wszystkimi pracami, ale odwiedzając mojego Instagrama, z pewnością możecie być ze mną na bieżąco. Zapraszam!

Rysunek roku 2017
Katedrę na Wawelu w Krakowie wyrysowałam dla mojego taty, który mieszka i pracuje w Niemczech. Zawsze chciał on mieć jakiś mój rysunek tylko dla siebie, a więc ten zdobi teraz ściany jego domu, a poza tym przypomina mu o ojczyźnie - Polsce.


A jak wasze święta? Także zleciały wam w tak błyskawicznym tempie? Doczekaliście się bogatego Gwiazdora? Śmiało, pochwalcie się!

27 sierpnia 2017

Jak ten czas szybko leci - portrety mojej siostry

Hejka,

Rodzeństwo to chyba najpiękniejszy prezent, jaki mogą podarować nam nasi rodzice. Moim przez 15 lat była jedynie młodsza siostra - Kinga. Choć jako małe dziewczynki biłyśmy się codziennie, a ja dostawałam po uszach, teraz za to świetnie się ze sobą dogadujemy: wymieniamy ciuchami (chodząc do dwóch różnych szkół ma się wrażenie, że garderoba jest podwójna), oglądamy wieczorami filmy, jeździmy na wycieczki, chodzimy na spacery, itd. Zainteresowania mamy skrajnie różne: ja - rysunek, matematyka, geografia; Kinga z kolei woli biologię, chemię i sport. Czasem ciężko jest znaleźć wspólny temat, jednak nauczyłyśmy się słuchać siebie nawzajem. To naprawdę cudowne, kiedy siostra jest nie tylko członkiem rodziny, ale i przyjaciółką.

Kinga to osóbka, która odpowiedzialna jest za robienie zdjęć moim rysunkom, zgrywanie ich na komputer, a nawet, co ma miejsce bardzo rzadko, pomaga mi także w tworzeniu notek. Pomimo, że tematyka mojego bloga niekoniecznie związana jest z modą i kulinariami, to jednak od czasu do czasu tu zagląda.

Przejdźmy do rysunków. Wstawiłam je w kolejności od najnowszego do najstarszego. Powstały w na przestrzeni paru lat i przedstawiają Kundzię w różnym wieku. Pokazują też jak zmieniły się moje umiejętności operowania przyborami. Miłego oglądania!

Kinga, lat 17

Rysunek: Kinga 
Data powstania: 19 sierpnia 2017
Format: A4
Papier: blok ecru

Kinia, lat 14

Rysunek: Kinia 
Data powstania: 30 sierpnia 2014 
Technika: kredki Polycolor, Mondeluz (firma Koh-I-Noor)
Format: A4 
Papier: kartka ze szkicownika

Kinia, lat 12-13

Rysunek: Kinia
Data powstania: 1 marca 2014
Technika: ołówki
Format: A4

Ps. O moim słodkim braciszku nie zapomniałam, gdzyż jego portrety możecie znaleźć tutaj. A tak poza tym, to może sami macie jakieś motywy, osoby, za które zabieracie się po kilka razy? Pozdrawiam -

11 sierpnia 2017

Ołówki St. Majewski - szkolne okazje w Biedronce

Hejka, 

W wielu sklepach i marketach coraz częściej widzę przybory, a nawet całe wyprawki szkolne dla dzieci. Sama tego typu rzeczy jak i książek już nie kupuję, jednak pokusa, by przejść obok kredek, pisaków i innych artykułów artystycznych, pozostała.

Pierwszy raz niewinnie wyglądające ołówki grafitowe firmy St. Majewski ujrzałam rok temu w Biedronce. Papierowe, ładnie wyglądające pudełeczko od razu przykuło moją uwagę. Trochę się wahałam, ponieważ komplecik zawierał także ołówki techniczne, jednakże ostatecznie zdecydowałam się na zakup widząc cenę - jedynie 3 zł.


Zakup skromny, ale udany. Ołówki w stosunku do swojej ceny okazały się bardzo dobre, a te miękkie stosowałam nawet chętniej niż produkt czeskiej marki Koh-I-Noor. Warto wspomnieć, że St. Majewski to przecież polska firma, która już od ponad 125 lat produkuje słynne kredki Bambino.





Wracając do tematu ołówków: rysik obudowany jest drewnem cedrowym, w taki sposób, że przybiera kształt sześciokąta foremnego. Ołówki temperuje się bez zarzutu, a sam wkład nie odbiega od typowo artystycznych ołówków ze średniej półki. Poza tym produkt ma swój rozpoznawalny design - na czarnym matowym lakierze widoczna jest nazwa producenta jak i gradacja ołówka. Sporą zaletą ołówków jest to, że nie ślizgają się w rękach, a co ważniejsze rysiki nie pękają. Jaką mają wadę? Myślę, że brak możliwości zakupu innych miękkości, np. 5B, 8B, itp, w które z przyjemnością sama bym się zaopatrzyła oraz sezonowość produktu.

Ograniczona liczba miękkości nie jest przeszkodą, gdy tylko szkicujemy. Żywię więc nadzieję, że moje szybkie, kilkuminutowe rysunki, pozwolą wam w to uwierzyć.












Ps. W tym roku również urządziłam sobie małe polowanie na ołówki St. Majewski. W pobliskiej Biedronce zaczęłam szperać po wszelkiego rodzaju pudłach z przyborami i udało się! Zwinęłam ostatnie dwa kompleciki wyżej omówionych ołówków. A jak wasze zakupy na nowy rok szkolny/akademicki? Przygotowani?